Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O żebrakach, co przeklinają mrozy
I o matkach, co błogosławią ogień
O szmaciarzach, co grzebią w śmieciu każdym
Nuż się uśmiechnie do nich los łaskawy
I o poetach, co wpatrzeni w swą gwiazdę
Rozum stracili pozbawieni sławy
Śpiewajmy o tym co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O biednych matkach złorzeczących mrozom
O żebrakach, co błogosławią ogień
O dziewczynach, co w godzinie wieczornej
Kładą dzieci pod obcymi drzwiami
I dygocą przed ludźmi w uniformie
Którzy klucz dzierżą od więziennej bramy
Śpiewajmy, o tym co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O staruszkach, co przeklinają mrozy
I o dzieciach, co błogosławią ogień
Spóźniłam się na mój ślub, dlaczego - czy ja wiem
Spóźniłam się na mój ślub, tak się złożyło
W urzędzie tłum, ludzi tłum, z zapartym czekał tchem
Fotograf był, tylko mnie jakoś nie było.
Spóźniłam się na mój ślub, niedużo, parę lat
Spóźniłam się na mój ślub chwileczkę małą
Mówili mi - suknię kup, we włosy wepnij kwiat
Nie marnuj lat, najlepszych lat, a ja... czekałam.
Bo chciałam, by mą druhną była miłość
Tren niosła i tuliła się do niego
A jej na mój ślub nie po drodze było
Nie chciała mi świadkować i dlatego...
Spóźniłam się na mój ślub, ze wszystkich mądrych rad
Wybrałam głos, uparty głos serca dziewczyny
Że mnie napotka ktoś, kto na swój się spóźni ślub
Lat tyle samo i z tej samej przyczyny.