Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Choć dalej z każdą chwilą

Od nieba do ziemi
Niewiele nam przybyło
Swobodnej przestrzeni

Stanęły obok siebie o krok
Dobro i zło
Nie umiesz ich rozdzielić

Nie szukasz nie znajdujesz
Nie pytasz o drogę
Udajesz że nie kochasz
Niczego nikogo

I nieprzytomnie biegnąc przez świat
Rzucasz na wiatr
Młodość swą i urodę

Nie nie nieprawda że nie mamy
Nic prawdziwego
Jest jest jak było przed wiekami
Piekło i niebo

Nie śmiejesz się nie płaczesz
Nie dziwisz się sobie
Próbujesz żyć inaczej
bez marzeń bez wspomnień

Z podróży nieudanych do gwiazd
Wracasz co dnia
Zdradzony i bezbronny

Nie nie nieprawda że nie mamy
Nic prawdziwego
Jest jest jak było przed wiekami
Piekło i niebo





Zawitaj do nas właściwy wietrze

nie mijaj naszych stron
są różne strony, może i lepsze
niech sobie lepsze są...

Ale ty do nas wietrze właściwy, zawitaj choćby już
Ty jesteś dobry i sprawiedliwy wysłuchaj naszych próśb.
Twego podmuchu choćby jednego czekamy długi czas
wietrze właściwy bądź nam kolegą,
wietrze wysłuchaj nas
wietrze właściwy Ciebie czekamy,
tu w naszą stronę wiej,
zobaczysz będzie ci dobrze z nami
a i nam z Tobą lżej...
Lecz gdybyś nie mógł przylecieć,
to wtedy uprzedź nas
i daj nam jakiś znak...
możesz nie dawać... bo my będziemy
czekali cię i tak.
Pragnął byś mieć, niejedną rzecz, lecz
bywa, że najskrytsze marzenia,
pragnienia każdy z nas ukrywa,
jakby wstydząc się albo bojąc
a marzenia tylko koją,
Trzeba, trzeba śnić trzeba żyć ponad stan, trzeba
marzyć i się nie bać, choć rozsądek ci czasem
szepce, że się boi i że nie chce
Ale wyobraźnia bez granic
rozsądek ma za nic i chce dalej
nowych szaleństw i stąd marzenia aby u nas
wiatr właściwy wiał





Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą

O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O żebrakach, co przeklinają mrozy
I o matkach, co błogosławią ogień

O szmaciarzach, co grzebią w śmieciu każdym
Nuż się uśmiechnie do nich los łaskawy
I o poetach, co wpatrzeni w swą gwiazdę
Rozum stracili pozbawieni sławy

Śpiewajmy o tym co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O biednych matkach złorzeczących mrozom
O żebrakach, co błogosławią ogień

O dziewczynach, co w godzinie wieczornej
Kładą dzieci pod obcymi drzwiami
I dygocą przed ludźmi w uniformie
Którzy klucz dzierżą od więziennej bramy

Śpiewajmy, o tym co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O staruszkach, co przeklinają mrozy
I o dzieciach, co błogosławią ogień