Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Tyle było powitań i rozstań,

tyle było słów: - żegnaj i - zostań,
karuzele, niedziele i sny,
niepokoje, tych dwoje - to my...
Jakieś burze, podróże, Bóg - wie - co,
jakieś gwiazdy, co dziś już nie świecą,
tam za lasem, za czasem, za snem
zapodziały się... Gdzie?... Boja wiem?...

Więc nie dziw się, że czasem w tamte strony
wytężam wzrok i znaleźć chciałabym
choć drobny ślad tych godzin zagubionych,
co dawno rozwiały się jak dym.
Więc nie dziw się, że nieraz niespodzianie
dalekie dni, zasnute czasu mgłą,
przesłonią świat, gdy znów popatrzę na nie
przez głupich łez powiększające szkło.

Tylko pomyśl i spójrz, co się święci:
przypływają na tratwie pamięci
ci, co spali w głębokich mych snach,
na ich dnie spoczywali jak piach...
Może znowu wynurzy się z marzeń
jakiś nikt, jakiś ktoś się ukaże,
ten, co czekał tak długo w mym śnie -
i nie pozna, nie pozna już mnie!...

Więc nie dziw się, że czasem w tamte strony
wytężam wzrok i znaleźć chciałabym
choć drobny ślad tych godzin zagubionych,
co dawno rozwiały się jak dym.
Więc nie dziw się, że nieraz niespodzianie
dalekie dni, zasnute czasu mgłą,
przesłonią świat, gdy znów popatrzę na nie
przez głupich łez powiększające szkło.





Przypominam sobie miasto świętujące

Dech nam zapierało słońce tego dnia
Słyszę krzyki, śmiechy i orkiestry grzmiące
Wszyscy tu szaleją, a dokoła ja
Zagubiona w tłumie wyrwać się nie mogę
Ruszam się i brodzę, jak we mgle
I nagle patrzę, on wskazuje drogę
I w objęcia jego fala rzuca mnie.

Popędzani wielką falą, która ciągnie nas i wciąga
Jedno tuż koło drugiego, przyjmujemy wspólny los
I śmiejemy się, jedno trzyma się drugiego
Kiedy tłum niesie nas i upojnie płynie czas.

Popędzana wielką falą wzbierającą i tańcząca
Tarantelą opętańczą, zaciskając dłoni splot
To nie wiatr, to już lot, nasze ciała w górze tańczą
Kiedy tłum niesie nas i upojnie płynie czas.

Iskierkami w jego oczach radość tryska
W głębi serca jasno, a dokoła szum
Między śmiechy nagle krzyk mój się przeciska
Kiedy go wyrywa z objęć moich tłum.

Popędzana wielką falą, która ciągnie nas i wciąga
Jedno z dala od drugiego, miotam i wykłócam się
Jego śmiech, wołam, a to śmiech kogoś innego
Tłumię łzy, ściągam brwi, wykrzykuję ból i gniew.

Popędzana wielką falą, wzbierającą i tańczącą
Tarantelą opętańczą, zaciskając wściekle pięść
Wciąż pozwalam się nieść i przeklinam tych, którzy tańczą
Ten, z którym złączono mnie rozpłynął się.





Chciałam zaśpiewać o czymś ważnym

O samotności braku nieba
Lecz powiedzieli - Pani Geppert - co Pani
To się nie sprzeda

Chciałam zaśpiewać o miłości
Której czas nigdy nie ostudzi
Lecz powiedzieli - Nie! To nie pójdzie
Pani Geppert to nie dla ludzi

Chciałam zaśpiewać hymn o trwaniu
Cóż nie będziemy wiecznie młodzi
Powiedzieli - kobieto - kogo to dzisiaj obchodzi

I pouczyli że ich zdaniem
To znaczy zdaniem pewnych osób
Sprzedają się rzeczy o niczym
Napisane w przystępny sposób

I żebym sobie dała spokój
Z tym czarnym strojem, przysmędzaniem
To się nie sprzeda
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
W życiu!

Lecz kiedy widzę na koncertach
W oczach słuchaczy skrawek nieba
To myślę sobie - Dobry Boże
A co mi tam - niech się nie sprzeda

W tych oczach widzę taką miłość
Której czas nigdy nie ostudzi
I wtedy mam ochotę krzyknąć
Ludzie! - To jest dla ludzi

W tych oczach widzę dramat czasu
Cóż nie będziemy wiecznie młodzi
Dlatego chodzi mi po głowie
Że może to kogoś obchodzi

Nawet jeżeli czyimś zdaniem
To znaczy zdaniem pewnych osób
Sprzedają się rzeczy o niczym
Napisane w przystępny sposób

Niech mówią dajże Pani spokój
Z tym czarnym strojem, przysmędzaniem
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
W życiu - Amen.