Gdy pytają mnie, co czuję
Jakie dzisiaj mam wzruszenia
Jak uśmiecham się do siebie
Myśli biegną po kieszeniach.
Wszystko dzisiaj tak kosztuje
Mały pokój, szafka z drewna
Zatem, nad czym dziś pracuję
Nie pracuję, w domu śpiewam.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy czegoś wystraszy się w mroku
Ja biegnę wyśpiewać mu spokój
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Gdy pytają mnie, co słychać
Do jakiego zdążam celu
Ja uśmiecham się i myślę
Ile dzisiaj poszło pieluch.
Ale myślę po cichutku
Ale myślę sobie skrycie
Tu mam super ważny wywiad
A tam cóż, zwyczajne życie.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy tylko zapłacze łagodnie
Ja biegnę, by podjąć melodię
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Gdy pytają mnie, czy warto
Że piosenka to rzecz płocha
Ja uśmiecham się i myślę
Nie dla tych, których się kocha.
Za to słyszę, jak na dłoni
Choć ta dłoń dziś taka mała
Słowo- Mamo, były takie lata
Kiedy mniej śpiewałaś.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy czegoś wystraszy się w mroku
Ja biegnę wyśpiewać mu spokój
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Nie wiem
co prawdą jest co złudzeniem
co dobrem jest jeszcze a co już złem
w co jeszcze można wierzyć w co już nie?
Nie wiem
czy wszystko mieć czy nic nie mieć
czy ważne jest to co wiem czy co mam
czy jedno drugim się zastąpić da?
Sen nie chce do mnie dziś przyjść
na słomiance u drzwi
księżyc przysiadł jak kot
świat taki łatwy za dnia
zbyt zawiły się stal
w tę bezsenną noc
Nie wiem
za mało chcę czy za wiele
szeroki świat wcale nie nęci mnie
do Tomaszowa wpadłabym na dzień...
Nie wiem
dla innych żyć czy dla siebie
czy cudzych spraw bagaż brać wciąż na grzbiet
czy własnym życiem wreszcie zająć się?
Sen nie chce do mnie dziś przyjść
na słomiance u drzwi
księżyc przysiadł jak kot
świat taki łatwy za dnia
zbyt zawiły się stal
w tę bezsenną noc
Nie wiem
co prawda jest co złudzeniem
co dobrem jest jeszcze a co już złem
w co jeszcze można wierzyć w co już nie?
Na brzegu błękitnej rzeczki
Mieszkają małe smuteczki.
Ten pierwszy jest z tego powodu,
Że nie wolno wchodzić do ogrodu.
Drugi - że woda nie chce być sucha.
Trzeci - że mucha wleciała do ucha.
A jeszcze, że kot musi drapać,
Że kura nie daje się złapać.
Ze nie można gryźć w nogę sąsiada
I że z nieba kiełbasa nie spada.
A ostatni smuteczek jest o to,
Ze człowiek jedzie, a pies musi biec piechota.
Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko
I już nie ma smuteczków nad rzeczką.