Gdy pytają mnie, co czuję
Jakie dzisiaj mam wzruszenia
Jak uśmiecham się do siebie
Myśli biegną po kieszeniach.
Wszystko dzisiaj tak kosztuje
Mały pokój, szafka z drewna
Zatem, nad czym dziś pracuję
Nie pracuję, w domu śpiewam.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy czegoś wystraszy się w mroku
Ja biegnę wyśpiewać mu spokój
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Gdy pytają mnie, co słychać
Do jakiego zdążam celu
Ja uśmiecham się i myślę
Ile dzisiaj poszło pieluch.
Ale myślę po cichutku
Ale myślę sobie skrycie
Tu mam super ważny wywiad
A tam cóż, zwyczajne życie.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy tylko zapłacze łagodnie
Ja biegnę, by podjąć melodię
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Gdy pytają mnie, czy warto
Że piosenka to rzecz płocha
Ja uśmiecham się i myślę
Nie dla tych, których się kocha.
Za to słyszę, jak na dłoni
Choć ta dłoń dziś taka mała
Słowo- Mamo, były takie lata
Kiedy mniej śpiewałaś.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy czegoś wystraszy się w mroku
Ja biegnę wyśpiewać mu spokój
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Na chwilę przed odlotem
Wśród ptasich stad
W zawiłym horoskopie
Na tysiąc lat
W otwartym nagle oknie
W cieniu za firanką
Wśród ludzi na przystanku
W słońcu i we mgle -
Szukaj mnie
Cierpliwie dzień po dniu
Staraj się podążać moim śladem
Szukaj mnie
Bo sama nie wiem już
Bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.
Wśród siedmiu dni tygodnia
Jednakich tak
W tańczących deszczu kroplach
Zawodu łzach
Po lustra obu stronach
W nowych wciąż marzeniach
Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma
Już nie bardzo wiem
Szukaj mnie
Cierpliwie dzień po dniu
Staraj się podążać moim śladem
Szukaj mnie
Bo sama nie wiem już
Bo nie wiem sama kiedy się odnajdę.
Historia Odyseusza, prawdziwa historia Odyseusza - zwanego również Ulissesem -
kończy się definitywnie na jednej z pomniejszych wysp Morza Śródziemnego.
Olśniony niezwykłością urody mieszkanek tego skalistego lądu,
zniewolony ich śpiewem, który skłonni jesteśmy rozumieć
jako wewnętrzny głos budzącej się w nim miłości własnej,
Odyseusz pozostał na Wyspie Syren,
nigdy nie wrócił do kraju, do domu, do czekających go kłopotów.
Ostatnia notatka w jego dzienniku pokładowym,
oprócz zwykłych treści związanych z nawigacją,
zawiera kilka zdań bardzo osobistych i przejmująco szczerych.
Otóż, zmęczony zwycięstwami, oszołomiony sławą,
odczuł nagle paniczny lek przed zbliżającym się koszmarem codzienności.
Postanowił nie wracać.
Postanowił nie wracać, na pewno ze szkoda dla mitu,
ale być może - z korzyścią dla siebie.
Jak tren dla zdradzonych ideałów brzmi śpiew Penelopy:
Z tych dróg nieznanych
Wróć, bo mnie samej tu
Tak bardzo smutno
Pomóż mi, wróć
Odmień ten zły czas...