Ty, tul mnie, ciśnij, bo tyś mi, jak brat
Przy tobie mogę pozbawić się szat
Bez żadnych obaw o honór i cześć
Więc tul mnie, ciśnij, pieść.
Ty jesteś inny, niewinny i cny
Twych pieszczot brzeszczot nie rani, bo ty
Ty nie chcesz nic, tylko być
Przy mnie blisko i to wszystko starcza ci.
Brutali pełno wszędzie wkrąg
Ci łapy mają zamiast rąk
A w oczach żądzę, chuć już z dala czuć,
Że chcieliby mi coś zzuć.
Mnie na takich pętaków...
Lecz nie warto o nich dalej truć.
Ty jesteś czysty, przejrzysty, jak łza
Ty jesteś grzeczny, bezpieczny i ja
Przy tobie spokój i pewność mam, że
Nie wykorzystasz mnie.
Więc tul mnie, ciśnij, bo tyś mi, jak syn
Tak delikatny jak najlepsze z win
I również mi starcza, gdy jesteś przy mnie blisko
Jesteś i to wszystko, właśnie ty.
Zawitaj do nas właściwy wietrze
nie mijaj naszych stron
są różne strony, może i lepsze
niech sobie lepsze są...
Ale ty do nas wietrze właściwy, zawitaj choćby już
Ty jesteś dobry i sprawiedliwy wysłuchaj naszych próśb.
Twego podmuchu choćby jednego czekamy długi czas
wietrze właściwy bądź nam kolegą,
wietrze wysłuchaj nas
wietrze właściwy Ciebie czekamy,
tu w naszą stronę wiej,
zobaczysz będzie ci dobrze z nami
a i nam z Tobą lżej...
Lecz gdybyś nie mógł przylecieć,
to wtedy uprzedź nas
i daj nam jakiś znak...
możesz nie dawać... bo my będziemy
czekali cię i tak.
Pragnął byś mieć, niejedną rzecz, lecz
bywa, że najskrytsze marzenia,
pragnienia każdy z nas ukrywa,
jakby wstydząc się albo bojąc
a marzenia tylko koją,
Trzeba, trzeba śnić trzeba żyć ponad stan, trzeba
marzyć i się nie bać, choć rozsądek ci czasem
szepce, że się boi i że nie chce
Ale wyobraźnia bez granic
rozsądek ma za nic i chce dalej
nowych szaleństw i stąd marzenia aby u nas
wiatr właściwy wiał