Historia Odyseusza, prawdziwa historia Odyseusza - zwanego również Ulissesem -
kończy się definitywnie na jednej z pomniejszych wysp Morza Śródziemnego.
Olśniony niezwykłością urody mieszkanek tego skalistego lądu,
zniewolony ich śpiewem, który skłonni jesteśmy rozumieć
jako wewnętrzny głos budzącej się w nim miłości własnej,
Odyseusz pozostał na Wyspie Syren,
nigdy nie wrócił do kraju, do domu, do czekających go kłopotów.
Ostatnia notatka w jego dzienniku pokładowym,
oprócz zwykłych treści związanych z nawigacją,
zawiera kilka zdań bardzo osobistych i przejmująco szczerych.
Otóż, zmęczony zwycięstwami, oszołomiony sławą,
odczuł nagle paniczny lek przed zbliżającym się koszmarem codzienności.
Postanowił nie wracać.
Postanowił nie wracać, na pewno ze szkoda dla mitu,
ale być może - z korzyścią dla siebie.
Jak tren dla zdradzonych ideałów brzmi śpiew Penelopy:
Z tych dróg nieznanych
Wróć, bo mnie samej tu
Tak bardzo smutno
Pomóż mi, wróć
Odmień ten zły czas...
Gdy pytają mnie, co czuję
Jakie dzisiaj mam wzruszenia
Jak uśmiecham się do siebie
Myśli biegną po kieszeniach.
Wszystko dzisiaj tak kosztuje
Mały pokój, szafka z drewna
Zatem, nad czym dziś pracuję
Nie pracuję, w domu śpiewam.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy czegoś wystraszy się w mroku
Ja biegnę wyśpiewać mu spokój
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Gdy pytają mnie, co słychać
Do jakiego zdążam celu
Ja uśmiecham się i myślę
Ile dzisiaj poszło pieluch.
Ale myślę po cichutku
Ale myślę sobie skrycie
Tu mam super ważny wywiad
A tam cóż, zwyczajne życie.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy tylko zapłacze łagodnie
Ja biegnę, by podjąć melodię
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Gdy pytają mnie, czy warto
Że piosenka to rzecz płocha
Ja uśmiecham się i myślę
Nie dla tych, których się kocha.
Za to słyszę, jak na dłoni
Choć ta dłoń dziś taka mała
Słowo- Mamo, były takie lata
Kiedy mniej śpiewałaś.
W duecie z Mieciem,
Z Mieciem w duecie
Gdy czegoś wystraszy się w mroku
Ja biegnę wyśpiewać mu spokój
A gdy się uśmiechnie przez łzy
Ja z nim la la la la li.
Przepraszam, że żyję
Przepraszam, że piję
Przepraszam, że tyję
Choć szczęścia mi brak
Przepraszam, że minę
Przelotnie jak ptak.
Przepraszam, że nie jem
Przepraszam, że jem
Przepraszam, że nie wiem
Przepraszam, że wiem.
Meldowani na tej ziemi tymczasowo
Zapomnieni poprzez Boga już na amen
Zapatrzeni w skrawek miejsca, w dane słowo
Czemu wciąż wpadamy w sidła taki same.
Przepraszam, że żyję...
Chociaż przyszło żyć pod miedzą i za lasem
Tu gdzie deszcze przemijają monotonnie
Poigrajmy sobie czasem - sobie z czasem
Przewalajmy się z hałasem przez historię.
Przepraszam, że żyję...
A gdy przyszło nam urodzić się dziewczyną
Skaleczoną, jak ta czajka, przez mężczyzną
Kupmy sobie dobre, stare, mocne wino
I śpiewajmy, nie zmieniając serca w bliznę.
Przepraszam, że żyję...
Meldowani na tej ziemi tymczasowo
Przyodziani w tanie palto i Ojczyznę
Odgrywajmy los na nowo i na nowo
I śpiewajmy, nie zmieniając serca w bliznę.
To świetnie, że żyję
To świetnie, że piję
To świetnie, że tyję
Choć szczęścia mi brak
Nie szkodzi, że minę
Przelotnie jak ptak...