Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Jestem wodą, ogniem, powietrzem

Jestem falą, iskrą, obłokiem
Jestem ptakiem, rumakiem
Jestem liściem na wietrze
Jestem śpiewem, szumem, galopem

Wzlotem skrzydeł mknę, dokąd zechcę
Wichrem grzywy omiatam świat
Biegnę, płynę, wzbijam się w przestrzeń
Drwię z wędzideł i murów, i krat

To nic, że to sen, tylko sen, to nic
Kiedy śnię, wtedy chce, bardzo chce mi się żyć
Nie budź mnie, nie budź mnie, nie budź mnie
Kiedy śnię, mogę być tym, kim chcę

Mogę z żaglem głowy w chmurze płynąć oceanem rosy
Palce skrzydeł zagrzebywać w tęczy rozpuszczone włosy

To nic, że to sen...

Jestem burzą, sztormem, tornadem
Jestem deszczem, pianą, potopem
Jestem krukiem, tygrysem
Jestem jadem, pożarem
Jestem krzykiem, rykiem, amokiem

Biciem kopyt rwę sieci nocy
Skrzydeł szałem przewracam świat
Kiedy myśl mą zamieniam w pocisk
Nie ma murów, wędzideł i krat

To nic, że to sen, tylko sen, to nic
Chociaż śnię, ale wiem, że nie będę wciąż śnić
Przyjdzie dzień, z mego snu zbudzisz mnie
Wstanę i będzie tak, jak we śnie

To nic, że to sen...





Przypominam sobie miasto świętujące

Dech nam zapierało słońce tego dnia
Słyszę krzyki, śmiechy i orkiestry grzmiące
Wszyscy tu szaleją, a dokoła ja
Zagubiona w tłumie wyrwać się nie mogę
Ruszam się i brodzę, jak we mgle
I nagle patrzę, on wskazuje drogę
I w objęcia jego fala rzuca mnie.

Popędzani wielką falą, która ciągnie nas i wciąga
Jedno tuż koło drugiego, przyjmujemy wspólny los
I śmiejemy się, jedno trzyma się drugiego
Kiedy tłum niesie nas i upojnie płynie czas.

Popędzana wielką falą wzbierającą i tańcząca
Tarantelą opętańczą, zaciskając dłoni splot
To nie wiatr, to już lot, nasze ciała w górze tańczą
Kiedy tłum niesie nas i upojnie płynie czas.

Iskierkami w jego oczach radość tryska
W głębi serca jasno, a dokoła szum
Między śmiechy nagle krzyk mój się przeciska
Kiedy go wyrywa z objęć moich tłum.

Popędzana wielką falą, która ciągnie nas i wciąga
Jedno z dala od drugiego, miotam i wykłócam się
Jego śmiech, wołam, a to śmiech kogoś innego
Tłumię łzy, ściągam brwi, wykrzykuję ból i gniew.

Popędzana wielką falą, wzbierającą i tańczącą
Tarantelą opętańczą, zaciskając wściekle pięść
Wciąż pozwalam się nieść i przeklinam tych, którzy tańczą
Ten, z którym złączono mnie rozpłynął się.





Jak miło się pamięta

Zapach domu na Święta
Co kominem wybiega
Z życzeniami do nieba

Pierwsza gwiazdka już w barszczu
Kolędujmy bez fałszu
Nie wytrzyma i święty
Gdy pod drzewkiem prezenty

Święta mają coś z bajki
Każdej zimy pisanej od nowa
W oknie puchu kołderka
W każdym sercu iskierka
By ogrzała się noc grudniowa

Święta mają coś z bajki
Którą każdy dostaje w spadku
Choć wiem co jest prawdziwe
Jednak zawsze się dziwię
Ile życzeń mieści się w opłatku

Jak miło się pamięta
Zapach domu na Święta
Gdy stoimy przy stole
Z wypiekami na czole

I wśród tej ciszy nocnej
Świat na chwilę odpocznie
Mama spojrzy na Tatę
I podniesie opłatek

Święta mają...

Jak miło się pamięta
Zapach domu na Święta
Już kolęda ożyła
Smutki w sercach stopiła

I Jezus malusieńki
Na płatkach płynie w błękit
Musi zdążyć, niebożę
Z życzeniami za morze