Sama kupuję sobie kwiaty

Ktoś w końcu robić to powinien
Płakać najlepiej w deszczu
Lub pod pretekstem jakimś w kinie.

By w domu móc z uśmiechem
Podawać ci te herbaty
Sama zabieram się na spacer
Sama kupuję sobie kwiaty.

Tak, tak to jest.

Do ciebie prawie już nie mówię
Bo ty tak łatwo się rozpraszasz
A gdy mi zrobisz jakąś przykrość
To sama za nią się przepraszam.

Tak, tak to jest.

Tyle snów prześnionych głupio
Właściwie zmieniło się tylko nazwisko
Cichutko gramy sobie na nerwach
Dajmy już spokój, po co to wszystko.

Bezsilnie miotam się po kuchni
Żeby nie krzyczeć ściskam pięści
My się już chyba nie dogadamy
To chyba trudno nazwać szczęściem.

Nie będę przecież bardziej sama
Mam już na głowie większe straty
Myślę, a mówię, co kochany
Może zaparzyć ci herbaty.

Tak, tak to jest.

Sama kupuję sobie kwiaty
Ktoś w końcu robić to powinien
Płakać najlepiej w deszczu
Lub pod pretekstem jakimś w kinie.

By w domu móc z uśmiechem
Podawać ci te herbaty
I z furią stawiać ci przed nosem
Te Bogu ducha winne kwiaty.

Tak, tak to jest.





Łza, to jest ta łza 

Popielec mój
I twarde "dość"
Już nie skowyt psa
Nie cichy bój
O byle kość

Mówiłam ci
Strzeż się tej łzy
Mówiłam: grasz
O nerwów nagłe amen
Zważ, prosiłam zważ
Już wszystko masz
Prócz jednej łzy

Łza, to jest ta łza
Jak kamień w skroń
Lawina z gór
Łza, spod spodu dna
Już pięść nie dłoń
Podniebny mur

Ni białym bzem
Zniszczonym snem
Naręczem róż
Nie zmienisz biegu zdarzeń
Cóż, "wspólnota dusz"
Do góry dnem
Przez jedną łzę
Tę jedną łzę