Podejrzanie, Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą
O." />

Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Spóźniłam się na mój ślub, dlaczego - czy ja wiem

Spóźniłam się na mój ślub, tak się złożyło
W urzędzie tłum, ludzi tłum, z zapartym czekał tchem
Fotograf był, tylko mnie jakoś nie było.

Spóźniłam się na mój ślub, niedużo, parę lat
Spóźniłam się na mój ślub chwileczkę małą
Mówili mi - suknię kup, we włosy wepnij kwiat
Nie marnuj lat, najlepszych lat, a ja... czekałam.

Bo chciałam, by mą druhną była miłość
Tren niosła i tuliła się do niego
A jej na mój ślub nie po drodze było
Nie chciała mi świadkować i dlatego...

Spóźniłam się na mój ślub, ze wszystkich mądrych rad
Wybrałam głos, uparty głos serca dziewczyny
Że mnie napotka ktoś, kto na swój się spóźni ślub
Lat tyle samo i z tej samej przyczyny.





Na pierwsze drgnienie twoich ust

Podejrzanie mi faluje biust
I małpich przodków cała dzicz
Włazi we mnie na twój speech
I z hukiem pęka śmiechu trzos
Znowu gryzę dywan rycząc w głos
Topi się powagi grań
W każdym z twoich zdań

To twoje słynne gładkie "ł"
Jakbyś w dziąsłach mamałygę mełł
Znów wpływa w mych małżowin głąb
Jak obłoczków białych kłąb
Łagodny jak łabędzi łuk
Słuszne jak spłacony właśnie dług
Spływa błamem złotych mgieł
Twoje gładkie "ł"

A ty w mentorski walisz dzwon
Jakby się w rodzinie trafił zgon
Już sama nie wiem śpisz czy kpisz
Lepiej nie mów tylko pisz
Bo to już nie jest śmiech to kwik
To jest jak szaleju tęgi łyk
Kiedy twój dostojny bas
Międli cały czas

To twoje słynne gładkie "ł"
Jakbyś w dziąsłach mamałygę mełł
Znów wpływa w mych małżowin głąb
Jak obłoczków białych kłąb
Łagodne jak łabędzi łuk
Słuszne jak spłacony właśnie dług
Spływa błamem złotych mgieł
Twoje gładkie "ł"





Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą

O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O żebrakach, co przeklinają mrozy
I o matkach, co błogosławią ogień

O szmaciarzach, co grzebią w śmieciu każdym
Nuż się uśmiechnie do nich los łaskawy
I o poetach, co wpatrzeni w swą gwiazdę
Rozum stracili pozbawieni sławy

Śpiewajmy o tym co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O biednych matkach złorzeczących mrozom
O żebrakach, co błogosławią ogień

O dziewczynach, co w godzinie wieczornej
Kładą dzieci pod obcymi drzwiami
I dygocą przed ludźmi w uniformie
Którzy klucz dzierżą od więziennej bramy

Śpiewajmy, o tym co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O staruszkach, co przeklinają mrozy
I o dzieciach, co błogosławią ogień