Poeci nie zjawiają się przypadkiem
Z niebieskich do nas przybywają stron
Na zawsze niezgłębioną jest zagadką
Dlaczego z nami los swój dzielić chcą
W źrenicach tych posłańców prosto z nieba
Istnienia smutek i marzenia blask
W chaosie ziemskich spraw ich serca wiecznie płoną dając znak
Tym którzy zabłądzili w mgle
Odchodzą tak jak przyszli niespodzianie
Zbyt prędko wypełniają się ich dni
I znów na długo zostajemy sami
Być może trochę lepsi dzięki nim
Bezbronni, samotni w naszym świecie
Tak, jakby niepotrzebni byli już
Odchodzą komedianci, muzykanci i poeci
Sternicy zagubionych naszych dusz
Ich pieśni ptaki w lasach wciąż śpiewają
I wieniec ziół rozsiewa po nich wiatr
Odchodzą stąd, lecz nie, nie umierają
Sumieniem naszym niespokojnym są
A kiedy mój czas także się wyczerpie
Poproszę cicho już ostatkiem tchu
Daj Boże proszę daj nadziei choć iskierkę
Że i ja też nie przypadkiem byłam tu
Nie wiem
co prawdą jest co złudzeniem
co dobrem jest jeszcze a co już złem
w co jeszcze można wierzyć w co już nie?
Nie wiem
czy wszystko mieć czy nic nie mieć
czy ważne jest to co wiem czy co mam
czy jedno drugim się zastąpić da?
Sen nie chce do mnie dziś przyjść
na słomiance u drzwi
księżyc przysiadł jak kot
świat taki łatwy za dnia
zbyt zawiły się stal
w tę bezsenną noc
Nie wiem
za mało chcę czy za wiele
szeroki świat wcale nie nęci mnie
do Tomaszowa wpadłabym na dzień...
Nie wiem
dla innych żyć czy dla siebie
czy cudzych spraw bagaż brać wciąż na grzbiet
czy własnym życiem wreszcie zająć się?
Sen nie chce do mnie dziś przyjść
na słomiance u drzwi
księżyc przysiadł jak kot
świat taki łatwy za dnia
zbyt zawiły się stal
w tę bezsenną noc
Nie wiem
co prawda jest co złudzeniem
co dobrem jest jeszcze a co już złem
w co jeszcze można wierzyć w co już nie?
Chciałam zaśpiewać o czymś ważnym
O samotności braku nieba
Lecz powiedzieli - Pani Geppert - co Pani
To się nie sprzeda
Chciałam zaśpiewać o miłości
Której czas nigdy nie ostudzi
Lecz powiedzieli - Nie! To nie pójdzie
Pani Geppert to nie dla ludzi
Chciałam zaśpiewać hymn o trwaniu
Cóż nie będziemy wiecznie młodzi
Powiedzieli - kobieto - kogo to dzisiaj obchodzi
I pouczyli że ich zdaniem
To znaczy zdaniem pewnych osób
Sprzedają się rzeczy o niczym
Napisane w przystępny sposób
I żebym sobie dała spokój
Z tym czarnym strojem, przysmędzaniem
To się nie sprzeda
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
W życiu!
Lecz kiedy widzę na koncertach
W oczach słuchaczy skrawek nieba
To myślę sobie - Dobry Boże
A co mi tam - niech się nie sprzeda
W tych oczach widzę taką miłość
Której czas nigdy nie ostudzi
I wtedy mam ochotę krzyknąć
Ludzie! - To jest dla ludzi
W tych oczach widzę dramat czasu
Cóż nie będziemy wiecznie młodzi
Dlatego chodzi mi po głowie
Że może to kogoś obchodzi
Nawet jeżeli czyimś zdaniem
To znaczy zdaniem pewnych osób
Sprzedają się rzeczy o niczym
Napisane w przystępny sposób
Niech mówią dajże Pani spokój
Z tym czarnym strojem, przysmędzaniem
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
To się nie sprzeda - Pani Geppert
W życiu - Amen.